Co skłoniło nas do tej wycieczki? Spontaniczna decyzja, chyba jeszcze w styczniu, „jedziemy na Woodstock!” Okazało się, że zawsze chcieliśmy (każde z osobna) pojechać tylko się nie składało i że trzeba zanim go zakażą, zniszczą itp. (chociaż liczę na to, że tak jak i WOŚP, festiwal będzie do końca świata i jeden dzień dłużej, i mimo zapowiedzi Jurka o przekazaniu go w inne ręce, za rok festiwal znowu się odbędzie jako podziękowanie za styczniowy finał, z Jurkiem, orkiestrą i całą festiwalową ekipą) No i chcieliśmy pokazać Bartkowi, atmosferę, różnorodność, zabawę… Ale wiecie co? Nie udało nam się pojechać na Woodstock….. pojechaliśmy na Pol’and’Rock :-) jak było? Super!


Ale, że nie samą muzyką człowiek żyje, chcieliśmy coś pozwiedzać. W założeniu miał być to Poczdam i Frankfurt nad Odrą, potem dołożyliśmy Berlin, bo jak Poczdam to Berlin obok, a potem mama mnie pyta „aaa to Wy do Drezna jedziecie?” Hm…. A czemu by nie! I to był strzał w dziesiątkę, bo to najpiękniejsze ze zwiedzanych przez nas w te saharyjskie upały miasto.

Do Drezna – stolicy Saksonii – pojechaliśmy samochodem, zaparkowaliśmy tuż koło starego miasta (cały dzień parkowania to 6 euro, płatne w parkomacie) i poszliśmy zwiedzać. Pierwsze na co trafiliśmy to przepiękny barokowy, luterański kościół Najświętszej Marii Panny (Frauenkirche) zwany też Mariackim, znajdujący się na Nowym Rynku (Neumarkt). Pierwotny kościół został wzniesiony z piaskowca, w latach 1726 – 1743. Niestety w wyniku alianckich bombardowań w nocy z 13 na 14 lutego 1945 roku bardzo poważnie ucierpiał i konsekwencji dzień później zawalił się. Ruiny na rynku pozostały jako „trwała ruina” aby upamiętniać okropieństwo wojny. Dopiero po upadku Muru Berlińskiego rozpoczęła się jego odbudowa, co też wiązało się z licznymi protestami, że jest to niepotrzebne. Ostatecznie budowa zakończyła się w 2005 roku i 30 października, kościół został ponownie konsekrowany i otworzony dla wiernych jak i dla turystów. Przy odbudowie wykorzystano ocalałe fragmenty, a jeden niewykorzystany fragment kopuły stoi na placu jako pomnik – pamiątka zniszczenia i wojny.


Następnie udaliśmy się na Augustusstraβe obejrzeć Orszak Książęcy. Jest to przepiękne malowidło ścienne o długości prawie 102m i wysokości 10,5m powstałe z okazji 800-lecia panowania dynastii Wettynów w Saksonii. Malowidło powstało w latach 1871 – 1876, pierwotnie bezpośrednio na ścianie w technice sgrafitto, a następnie kilkadziesiąt lat później przeniesiono je na 25 tysięcy płytek z miśnieńskiej porcelany. Każdy fragment został misternie przerysowany i dzięki temu nie blednie ani nie wpływają na niego żadne warunki atmosferyczne. Przetrwał nawet wojenne bombardowania. Jest to chyba największe malowidło na porcelanie na świecie. Orszak przedstawia przedstawicieli dynastii Wettynów od początku istnienia, w otoczeniu giermków, chłopów i dzieci, oraz studentów i artystów, a na końcu umieszczona jest postać twórcy malowidła Wilhelma Waltera.


Orszak Książęcy prowadzi nas prosto do Rezydencji Wettynów i Katedry Świętej Trójcy. Katedra jest wspaniała, monumentalna a zarazem delikatna, mnóstwo zdobień, rzeźb. No po prostu piękna! Zbudowana została jako kościół katolicki w stylu barokowym, w latach 1738 - 1754. Została zniszczona podczas wojny i odbudowana w latach 1945 – 1965. Wnętrze nie zrobiło na mnie takiego wrażenia jak to co zobaczyliśmy na zewnątrz. Warto!


Kolejny punkt programu to rzut okiem na Operę Sempera (Semperoper) i główny cel naszej wycieczki Pałac Zwinger. Zarówno Semperoper jak i Zwinger zostały całkowicie zniszczone podczas bombardowań i odbudowane wiernie w oparciu o plany i fotografie. Oba te budynki, jak z resztą i Kościół Mariacki wyglądają jakby stały tak od wieków w nienaruszonym stanie, tak wierna jest ta rekonstrukcja. Przy odbudowie Zwingera, chociaż mogli to nie pominęli Bramy Koronnej ozdobionej polską koroną królewską. Obecnie w pałacu mieszczą się galerie i muzea. Jest to piękne miejsce, idealne żeby odpocząć (ogrody są darmowe, muzea płatne) przy fontannach, wśród zieleni. Piękny jest również zegar z dzwoneczkami z miśnieńskiej porcelany, który co 15 minut wygrywa melodie.


Podsumowując, Drezno jest piękne i warto było rozszerzyć plan wycieczek. Niestety nie zobaczyliśmy wszystkiego co byśmy chcieli, ale mieliśmy jeden dzień i było 36°C w cieniu i na więcej nie starczyło nam już po prostu siły.

Drezno
WWW: www.dresden.de


Reklama

Booking.com

Reklama

Reklama

Booking.com