To nasza kolejna weekendowa wycieczka zagraniczna. Tym razem wyjazd w piątek w nocy, sobota na zwiedzanie i w niedzielę powrót do domu. Niektórym się wydaje, że to koszmar, a my kochamy zwiedzać! To wyjazd z tych „budżetowych”, podróż w obie strony, czyli w sumie 6 biletów za całe 212 PLN. Nic tylko jeździć i zwiedzać.

Na dworcu Hauptbahnhof wylądowaliśmy o 5:20 rano, czas na kawę, toaletę i w miasto. Zaczęliśmy od Belwederu, bo był najbliżej, a jego ogrody największe. Było pięknie! Sami w całych ogrodach! Wschodzące piękne słońce. Idealnie. Obejrzeliśmy pałac górny i dolny i przespacerowaliśmy się po pięknych ogrodach.

 

Następnie wsiedliśmy w tramwaj i zwiedzaliśmy wszystko co znajdowało się na wiedeńskim Ringu. A potem to do czego już zboczyliśmy z Ring-owego kursu. Co ważne bilety na komunikację miejską – dobowy na wszystkie linie naziemne i metro, można kupić przez Internet z domu przed wyjazdem i z wydrukowanym udać się na zwiedzanie. Co nas zdziwiło? To że Wiedeńczycy strajkują w soboty! Owszem nie utrudniali ruchu osobom pracującym, ale nam turystom, nieco trasa się pokomplikowała.

Co widzieliśmy dalej? Wiedeńską Operę Narodową, Karlsplatz a na nim dawny dworzec kolejowy i kościół św. Karola Boromeusza – piękny! Z zewnątrz nieco jak hinduska świątynia. Potem zatrzymaliśmy się koło ogromnego ratusza i Hofburg Teater. Kolejny przystanek to parlament, gdzie właśnie miała być manifestacja.

 

Następnie Plac Marii Teresy, jej pomnik i wielkie Muzeum Historii Naturalnej. Tu weszliśmy, bo był to nasz obowiązkowy punkt programu. Bilety po 10 euro dla dorosłych, a dzieci zwiedzają za darmo. Oczywiście zbiory są imponujące, minerałów – konik Bartka – niezliczone ilości, dinozaury też robiły wrażenie. Ale coś co mnie urzekło to wnętrza. Bajeczne, jak pałac, freski piękne, schody jak w pałacu, kolumny, żyrandole…. Więc zbiory to jedno ale architektura to drugie. Jedno i drugie WARTO!

 

Następnie spacerkiem przeszliśmy przez Bramę Burgtor i dalej koło pomnika księcia Franciszka na Michaelerplatz. Zajrzeliśmy do kościoła Augustyńskiego i obowiązkowe zdjęcie na pomalowanych schodach tuż obok. Dalsze kroki skierowaliśmy ku Kolumnie Morowej, będącej wotum dziękczynnym ufundowanym przez cesarza Leopolda w podzięce Bogu za zakończenie epidemii dżumy i Katedrze św. Szczepana, wznoszącej się na Stephansplatz. Katedra to jeden z symboli Wiednia. Jest jedną z najważniejszych i najstarszych świątyń w Wiedniu. Została wybudowana w latach 1230 – 1263 w stylu późnoromańskim. Była potem kilka razy przebudowywana aż osiągnęła formę gotycką.

 

Na koniec został nam słynny zegar, gdzie co 15 minut wędrują figury – Ankeruhr. Mistrzostwo rzemieślnicze! Zegar umieszczony jest na mostku pomiędzy kamienicami i powstał w latach 1911 – 1914. Zegar ten nie posiada klasycznego cyferblatu i wskazówek. Ich rolę pełnią metalowe tabliczki godzinowe z zaznaczoną cyfrą, które przesuwają się po minutowej podziałce. Zaś każdą godzinę ilustruje inna postać, która pokazuje się wraz ze zmianą godziny. Na godzinowych figurach są postacie ważne dla miasta m.in. cesarz marek Aureliusz czy cesarzowa Maria Teresa Habsburg. Co godzinę zegar wygrywa melodię związaną z epoką postaci godzinowej, zaś o 12 pojawiają się wszystkie figury – to przyciąga najwięcej turystów.

 

A wieczorem wiadomo Prater. Bo jak być w Wiedniu i pominąć Prater. Wyjazd bardzo intensywny i bardzo udany. Polecamy Wiedeń w 1 dzień :-)



Reklama

Booking.com

Reklama

Reklama

Booking.com